Leniwą sobotę rozpoczęłam od relaksu na mieście na najlepszych lodach. Tak, w Katowicach od kilku miesięcy nareszcie mamy prawdziwe lody, do których ustawiają się długie kolejki, a smaki pozostają na długo w pamięci. Jestem szczęśliwa, bo nie trzeba wyjeżdżać już do innych miast. Cudownie! Wymarzone lato!
Postanowiłam dzisiaj zrobić z bobu, który miałam zamrożony, pastę, z dodatkiem czosnku i mojej ukochanej w ostatnim czasie czarnuszki. Tym razem pastę przygotowałam przy użyciu moździerza, to wcale nie jest takie wyczerpujące, a plus jest taki, że do umycia mamy tylko jedno naczynie, a efekt jest naprawdę godny wysiłku, nawet w tak upalny dzień!

